Praktyczna idea
magnetyzerów narodziła się ponad pół wieku temu jako odpowiedź
na zapotrzebowanie niemieckiej Luftwaffe, zainteresowanej
wyeliminowaniem smugi dymu wydobywającego się z silników
samolotów myśliwskich i bombowych.
W wyniku
serii doświadczalnych prób firmy MESSERSCHMITT-FLUGZEUGWERKE ustalili taką konfiguracje
pola magnetycznego,
przy której zadymienie w gazach spalinowych z silników lotniczych zostało ograniczone
do minimum. Ubocznym skutkiem w/w wynalazku okazało się... zmniejszenie zużycia
paliwa.
Najnowszy etap ewolucji tych
urządzeń w USA związany jest z zagadnieniami aktywacji wodorowych paliw do
pocisków balistycznych i rakiet, a następnie promów kosmicznych (NASA).
Postęp
ten nie byłby zapewne możliwy gdyby nie szereg odkryć wybitnych naukowców.
O skali tych odkryć niech świadczy choćby tylko ilość nagród Nobla przyznanych
za badania wpływu pola magnetycznego na paliwo.
Dwunastu
naukowców: Otto Stern w roku 1943, Isidor Isaac Rabi w roku 1944, Feli Bloch
i Edward Purcell w roku 1952, Willi Lamb i Polykarp Kusych w roku 1955, Sin-Itero
Tomonaga, Isaac Schwinger i Richard Feynman w roku 1965, Robert B.Laughlin, Horst
J.Stärmer, Daniel C.Tsui w roku 1998 otrzymali nagrody Nobla za badanie wpływu
pola magnetycznego na cząsteczki. Aktualna teoria dotycząca wpływu pola magnetycznego
na paliwa węglowodorowe sugeruje, że przyłożone pole zwiększa powierzchnię cząsteczek
węglowodorowych i pomaga w dokładniejszym wymieszaniu cząsteczek powietrza, ułatwiając
pełniejsze spalanie w silniku.
|